sobota, 18 stycznia 2014
Czy warto przyklejać dzieciom etykiety?
Rodzicom bardzo łatwo jest przyklejać dzieciom etykietki. „On jest taki utalentowany”, „Z niej jest taka złośnica” - takie zdania wypowiadamy bez namysłu. Smutne jest to, że oczekujemy od dzieci bycia dokładnie takimi, jakimi je właśnie opisaliśmy, a one zazwyczaj spełniają nasze oczekiwania. Niektórzy ludzie uważają, że jedynie negatywne „łatki” są złe. Nigdy nie nazwaliby swojego dziecka “grubym” lub “głupim”. Niemniej pozytywne etykiety również mają swoje złe strony. Dziecko uznane za “uzdolnione” może mieć trudności z przyjęciem presji związanej z byciem uzdolnionym, może też uważać, że zawiodło rodziców, jeśli nie ma najwyższych wyników. Dziecko stara się sprostać przyznanym sobie etykietom, niezależnie od tego, jakie one są.
Dzieci zastanawiają się, czy byłyby równie kochane, gdyby nie były takie ładne lub zabawne lub grzeczne. Przyklejanie dziecku etykiety często ogranicza jego możliwości odkrywania innych aspektów siebie samego, ponieważ martwi się ono, że straci podziw i miłość innych, jeśli nie będzie odpowiadało swojej "etykiecie".
Samospełniające przepowiednie
“Etykietki” nie zawsze pochodzą z zewnątrz. Dzieci często same wymyślają je dla siebie na podstawie swojego zachowania i komentarzy innych. Mogą się uważać za niezgrabne, jeśli są wybierane jako ostatnie do drużyny sportowej, lub za "kiepskie z matematyki" po otrzymaniu złej oceny z testu.
Tak samo jak w przypadku łatek przyklejonych przez innych, te wymyślone samodzielnie mają tendencje do pozostawania z dzieckiem na zawsze. Stają się również samospełniającymi przepowiedniami kiedy zaczyna się aktywnie szukać zachowań, które odpowiadają definicji. Dziecko, które myśli o sobie jako o osobie grubej, może zacząć jeść znacznie więcej, aby udowodnić samemu sobie, że faktycznie jest grube.
Przyklejając dziecku etykietę, ograniczamy je do jednego lub dwóch słów. Nie ma możliwości, by te dwa słowa choć w części podsumowywały to, kim jest nasze dziecko i jakie są jego możliwości. Etykiety zawsze są ograniczające.
Czy możemy mówić o umiejętnościach dziecka lub jego potencjale bez niebezpiecznych skutków ubocznych w postaci nadawania etykiet? Myślę że możemy, ale musimy być bardzo, bardzo ostrożni w tym co robimy.
Większość z nas na pewno słyszała o słynnym badaniu sprzed wielu lat, kiedy nauczycielom przedstawiono klasę dzieci i poinformowano, że połowa z nich jest uzdolniona, a druga
połowa ma inteligencję poniżej średniej, chociaż dzieci miały podobne możliwości. Pod koniec roku szkolnego dzieci „uzdolnione” miały lepsze oceny i wyniki testów
niż dzieci „gorsze”.
Wniosek: Dzieci spełniają oczekiwania otaczających je dorosłych. Jeśli oczekujemy, że będą
sobie dobrze radzić, tak się dzieje. Jeśli nie oczekujemy dobrych wyników, zazwyczaj ich nie
osiągają.
Etykiety mają ogromną moc.
Dlatego pamiętajmy, aby korzystać z nich ostrożnie!
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Montessori w domu- zadania dla pięciolatka.
Jeśli macie w domu pięciolatka gotowego do pomocy w domu to poniżej umieszczam listę zadań domowych które z łatwością może wykonać. Tę samą listę możemy wykorzystać mając starsze dzieci. To pomoże im poczuć się ważnym w domu, pomoże poczuć im się potrzebnym. Bo na pewno nie chodzi tu o to aby traktować dziecko jak bóstwo i wyręczać je w codziennych czynnościach, lub upierać się że ja zrobię to lepiej niż dziecko bo po dziecku muszę poprawiać i mam dwa razy więcej roboty.
Zadania dla pięciolatka:
Zadania dla pięciolatka:
- Pomoc w planowaniu posiłków i zakupów spożywczych.
- Robienie sobie kanapek i prostego śniadania. Sprzątanie po sobie.
- Nalewanie sobie napoju.
- Nakrywanie do obiadu.
- Darcie liści sałaty do sałatki.
- Odmierzanie i wsypywanie/wlewanie składników według przepisu.
- Ścielenie łóżka i sprzątanie pokoju.
- Ubieranie się i wybieranie sobie stroju.
- Szorowanie zlewu, toalety i wanny.
- Czyszczenie luster i okien.
- Segregowanie ubrań do prania.
- Poprawne odbieranie telefonu i wybieranie numeru.
- Porządkowanie podwórka.
- Płacenie przy drobnych zakupach.
- Pomoc przy czyszczeniu samochodu.
- Wynoszenie śmieci.
- Pomoc przy podejmowaniu rodzinnych decyzji w sprawie wspólnego spędzania
- wolnego czasu.
- Nauka wiązania sznurowadeł.
- Karmienie domowych zwierząt i czyszczenie ich klatek/legowisk.
wtorek, 7 stycznia 2014
Montessori w domu dla trzylatka i czterolatka
Dziś kolejna lista obowiązków domowych- tym razem dla trzylatka i czterolatka :) Zadania z tej i poprzedniej listy się kumulują, co oznacza że dziecko trzyletnie może wykonywać zadania z listy dla dwulatka, itd .
Zadania dla trzylatka i czterolatka:
- Nakrywanie do stołu
- Odkładanie na miejsce produktów spożywczych
- Pomoc przy układaniu listy zakupów spożywczych i przy zakupach
- Czyszczenie i polerowanie butów
- Karmienie domowego zwierzęcia według określonego harmonogramu
- Podlewanie roślin domowych
- Pomoc przy pracach na podwórku i w ogrodzie
- Ścielenie łóżek
- Odkurzanie
- Pomoc przy zmywaniu i wkładaniu naczyń do zmywarki
- Ścieranie kurzu z mebli
- Smarowanie masłem kanapek
- Przygotowanie płatków śniadaniowych z mlekiem na zimno
- Pomoc w przygotowywaniu talerzy z jedzeniem do rodzinnego obiadu
- Przygotowywanie prostych deserów (galaretka, jogurt)
- Wyjmowanie listów ze skrzynki
- Składanie wypranych rzeczy
- Temperowanie ołówków
piątek, 3 stycznia 2014
Noworocznie
Nowy rok i nowe postanowienia :) Macie takie?
Święta minęły szybko, za szybko. Pierwsze święta z dziewczynkami były czymś nowym zarówno dla nas jak i dziewczynek. Wyjazd do rodziny trochę zabrał nam czasu i chcąc nie chcąc zaniedbałam bloga.
Ja zaczęłam Nowy Rok od zabiegu palca od stopy więc na razie odpoczywam, natomiast dziewczynki zaczęły rok od poznawania nowych smaków :) Oczywiście próbowały już banana, mandarynkę i inne pyszności ale tylko na języczek :)
Dziś bliźniaczki kończą 4 miesiące! To już 4 miesiące (3 korygowane). Czas pędzi zdecydowanie za szybko.
Jestem na etapie wybierania i przebierania w gotowych daniach dla maluszków. Jest tego tyle że aż głowa boli. Na rynku jest wiele znanych firm pytanie którą wybrać. A może gotować samemu? No tak, niby gotowanie samemu przynosi przyjemność bo wiemy że zrobiliśmy to my i dajemy to maluszkowi, a nie ma nic lepszego niż mamina kuchnia (nawet ta przypalona ;)) ale z drugiej strony nie wszędzie jest łatwy dostęp do warzyw bio, a takowe są najlepsze i najzdrowsze. W zimie niestety nie posadzę na ogrodzie warzyw bo za zimno a do lata czekać nie mogę na świeże warzywa z babcinego ogródka. Dlatego wybieram słoiczki. Zapewne metodą prób i błędów wybierzemy odpowiednie dla dziewczynek. Każda z nich jest inna i nie zdziwię się jak każda z nich polubi inną firmę ;))
Oczywiście postępujemy ściśle wg wykresu żywienia niemowląt tak aby nie wprowadzać czegoś za szybko z troską o brzuszki maluszków :)
Trzymajcie kciuki za maluszki i ich brzuszki! :)
Święta minęły szybko, za szybko. Pierwsze święta z dziewczynkami były czymś nowym zarówno dla nas jak i dziewczynek. Wyjazd do rodziny trochę zabrał nam czasu i chcąc nie chcąc zaniedbałam bloga.
Ja zaczęłam Nowy Rok od zabiegu palca od stopy więc na razie odpoczywam, natomiast dziewczynki zaczęły rok od poznawania nowych smaków :) Oczywiście próbowały już banana, mandarynkę i inne pyszności ale tylko na języczek :)
Dziś bliźniaczki kończą 4 miesiące! To już 4 miesiące (3 korygowane). Czas pędzi zdecydowanie za szybko.
Jestem na etapie wybierania i przebierania w gotowych daniach dla maluszków. Jest tego tyle że aż głowa boli. Na rynku jest wiele znanych firm pytanie którą wybrać. A może gotować samemu? No tak, niby gotowanie samemu przynosi przyjemność bo wiemy że zrobiliśmy to my i dajemy to maluszkowi, a nie ma nic lepszego niż mamina kuchnia (nawet ta przypalona ;)) ale z drugiej strony nie wszędzie jest łatwy dostęp do warzyw bio, a takowe są najlepsze i najzdrowsze. W zimie niestety nie posadzę na ogrodzie warzyw bo za zimno a do lata czekać nie mogę na świeże warzywa z babcinego ogródka. Dlatego wybieram słoiczki. Zapewne metodą prób i błędów wybierzemy odpowiednie dla dziewczynek. Każda z nich jest inna i nie zdziwię się jak każda z nich polubi inną firmę ;))
Oczywiście postępujemy ściśle wg wykresu żywienia niemowląt tak aby nie wprowadzać czegoś za szybko z troską o brzuszki maluszków :)
Trzymajcie kciuki za maluszki i ich brzuszki! :)
środa, 25 grudnia 2013
piątek, 20 grudnia 2013
Why cry?
Odwieczny problem młodych mam...
Dlaczego moje dziecko płacze? Głodne? Ma coś w pieluszce? Kaprysi bo chce na ręce? Jest zmęczone? Co mu jest?!?!?!
No i tak oto ktoś mądry wynalazł coś takiego jak "Why cry".
To małe urządzenie pokazuje rodzicom dlaczego nasz maluszek płacze. Z opisu wynika iż robi to w niecałe 10 sekund i robi to z prawie 100% dokładnością. Reklamy głoszą hasło, że nie łatwo jest być idealnym rodzicem. Oczywiście że nie jest łatwo być ideałem dla naszych dzieci i nawet nie musimy być idealni w tym co robimy. Możemy mylić się i zastanawiać się dlaczego nasze dziecko płacze.
Moje podejście do tego urządzenia jest trochę sceptyczne. bo mimo iż uważam że matka powinna ułatwiać sobie życie różnymi gadżetami dostępnymi na rynku, to jest MATKĄ!
Każda matka po pewnym czasie spędzonym z maluszkiem rozróżnia płacz dziecka i wie czy dziecko jest głodne, coś maluszka boli, a może po prostu chce się przytulić. Spędzając czas razem uczymy się siebie co jest najważniejsze w rozumieniu dziecka i nic nigdy nie zrozumie tak dobrze maluszka jak rodzic.
Dzięki temu urządzeniu dziecko ma być szczęśliwe i mądrzejsze. Wydaję mi się że dziecko będzie szczęśliwsze w momencie gdy rodzic nauczy się rozumieć potrzeby swojego malucha, a nie będzie polegać na urządzeniu którego w pewnych momentach może zabraknąć.
Oczywiście każdy ma swoją opinie na temat dowolnego produktu. Moim zdaniem jest on zbędny w moim życiu ponieważ ja sama chce uczyć się potrzeb swoich dzieci i nauczyć się je rozumieć. Nie chce żeby robiło to za mnie urządzenie.
wtorek, 17 grudnia 2013
Przesypywanie ryżu, przelewanie wody
Co przygotować?
W momencie gdy dziecko ukończy 18 miesięcy, zachęcaj je do przesypywania ryżu z jednego małego dzbanuszka do drugiego, a następnie do przesypywania piasku w ten sam sposób.
Gdy dziecko opanuję tę czynność, pozwól mu przelewać wodę.
piątek, 13 grudnia 2013
Ekspres do mleka
Jako mama bliźniaków ciągle wyszukuję luki wolnego czasu. Czasami po prostu go nie ma.
Małe marudzą od rana do wieczora bo pogoda zła i na spacer iść nie możemy, albo po prostu mają muchy w nosie i nic ich nie interesuje. Ale trzeba zacisnąć zęby i z dzieckiem na rękach wypakować naczynia ze zmywarki, a nogą kołysać drugą pannę w leżaczku. Oczywiście zdarzają się dni takie jak dziś, że mam chwilę wolnego, mogę usiąść i coś napisać:)
Ostatnio przeszukując internet i szukając ciekawych rzeczy natknęłam się na ekspres do mleka. Sama jestem kawoszką i mam ekspres do kawy :D Dlaczego nie mieć ekspresu do mleka?
Wydatek to dość spory (ok 400 zł) zwłaszcza przy bliźniakach bo kupujemy wszystko razy dwa, ale czasem oddałabym wszystko za 20 min snu więcej ;)
Taki ekspres trzyma wodę w stałej temp gotowej do podania dziecku -czyli koniec ze staniem przy podgrzewaczu czy kuchence i sprawdzaniem czy woda jest ok. Ileż to razy musieliśmy studzić wodę bo podgrzało się ją za bardzo no i kolejne minuty lecą a dziecko z głodu krzyczy.
Ale na trzymaniu stałej temperatury wody funkcję tego urządzenia się nie kończą. Możemy użyć go jako sterylizatora do butelek (koniec z gotowaniem wody i wyparzaniem butelek), oraz funkcje podgrzewacza do słoiczków.
Tak jestem wygodną mama i chcę sobie ułatwiać życie przy dwójce dzieci. Co w tym złego?
Myślę że niejednej mamie również pomogłoby to zaoszczędzić trochę czasu.
W sklepach internetowych (i nie tylko) możemy znaleźć wiele udogodnień dla siebie, które pomogą nam w zaoszczędzeniu czasu dla siebie. W końcu matka też człowiek potrzebuje chwili dla siebie:)
środa, 11 grudnia 2013
Angielski dla dzieci
Oj tak, nie ma nic gorszego niż ambitni rodzice. Nie ma nic gorszego, niż rodzic który uważa że jego dziecko po 3 godzinach tygodniowo będzie mówić w języku obcym jak rodowy mieszkaniec innego państwa.
Niestety jako nauczyciel spotykam się właśnie z takimi opiniami i takimi oczekiwaniami.
Rodzice są przekonani że zapisywanie dziecka (które jeszcze dobrze nie mówi w języku ojczystym) na zajęcia z języka obcego w przedszkolu lub poza przedszkolem, które odbywają się 3 razy w tygodniu po godzinie przyniesie natychmiastowe rezultaty.
Ku zaskoczeniu rodziców tak się nie dzieje. Dlaczego? I tu padają oskarżenia wobec nauczycieli: bo nie umie uczyć, nie ma podejścia do dzieci, itd.
A prawda jest zupełnie inna.
Istnieje coś takiego jak "wykres dynamiki okresu przejściowego" który pokazuje kiedy jest odpowiedni czas na naukę języka obcego.
Dla dziecka które nie posługuje się jeszcze w 100% językiem ojczystym, nauka j. obcego kilka razy w tygodniu jest świetną zabawą i przygotowaniem do nauki języka w odpowiednim czasie. Oczywiście dziecko wyniesie coś z tych lekcji, ale pamiętajmy że to ma być dla takiego dziecka zabawa:)
Jakiś rodzic zarzuci nam: " Ale dziecko sąsiadów jest już dwujęzyczne a język ojczysty cały czas nie jest opanowany". Tak jest to możliwe ale tylko i wyłącznie w momencie gdy takie dziecko obcuje z j.obcym na co dzień, np jeden z rodziców jest obcokrajowcem.
Dlatego dajmy swoim maluchom czas. Naukę j.obcych traktujmy jako zabawę, a ta zabawa w odpowiednim czasie przyniesie rezultaty na jakie czekamy !
W zakładce " Angielski dla dzieci" przedstawię Wam rodzicom pomysły na zabawy z językiem, dzięki którym spędzicie miło czas ze swoimi pociechami a jednocześnie pozwolicie dziecku oswoić się z nowymi dźwiękami oraz słowami :)
piątek, 6 grudnia 2013
Stymulowanie zmysłów.
Witam się Mikołajkowo :)
Ta pogoda skłania do siedzenia cały dzień pod pierzyną i do picia gorącej czekolady, jednakże przy dwójce małych bąbelków można o tym pierwszym zapomnieć, a czekoladę można wypić ale w biegu :))
Do tego małe dziś bez spaceru co oznacza że same nie wiedzą czego chcą- czy na ręce, na leżaczek, łóżeczko czy może wózek?? Najlepiej pokrzyczeć dziś wszędzie gdzie się da ;)
Dlatego dziś pisze z Marysią na kolanach która wącha skórkę od mandarynki :)
Święta za pasem, do tego zaczynamy masę przygotowań. Jak to może pomóc dziecku w stymulowaniu zmysłów?
Od pierwszych dni dziecka starajmy się rozwijać jego zainteresowanie, stosując proste ćwiczenia stymulujące zmysły.
Na każe ćwiczenie poświęćmy minutę, przez co cala sesja ćwiczeń potrwa dłużej, niż sześć minut. Całą serie powtarzaj trzy razy dziennie:)
Jak to pomaga dziecku w uczeniu się?
Dziecko uczy się dzięki pięciu zmysłom i dzięki ruchowi. Im bardziej stymulujemy każdy ze zmysłow, tym lepiej kształtują się drogi prowadzące do poszczególnych części mózgu. Najlepiej wykonywać ćwiczenia gdy dziecko jest odprężone.
Przykładowe ćwiczenia:
wzrok- pokazuj obrazki stymulujące wzrok: pawie oczko czy szachownicę
dotyk- minutka delikatnego dotykania skóry, dmuchanie delikatne brzuszka czy stóp dziecka
słuch- zabawa dzwoneczkiem lub grzechotką
węch- daj dziecku do powąchania przyjemnie pachnące przyprawy, perfumy lub zioła
smak- zanurz patyczek higieniczny w soku pomarańczowym lub w czymś, co bedzie miało przyjemny dla dziecka smak. Dotknij zwilżonym patyczkiem języczek dziecka.
ruch- kołysz dziecko
Rodzicu!
Zawsze mów dziecku, czego w danym momencie doświadcza, np. "To jest cynamon, to dźwięk dzwoneczka, itd"
Pamiętajmy również o zmianie kolejności ćwiczeń w kolejnych seriach :)
Ta pogoda skłania do siedzenia cały dzień pod pierzyną i do picia gorącej czekolady, jednakże przy dwójce małych bąbelków można o tym pierwszym zapomnieć, a czekoladę można wypić ale w biegu :))
Do tego małe dziś bez spaceru co oznacza że same nie wiedzą czego chcą- czy na ręce, na leżaczek, łóżeczko czy może wózek?? Najlepiej pokrzyczeć dziś wszędzie gdzie się da ;)
Dlatego dziś pisze z Marysią na kolanach która wącha skórkę od mandarynki :)
Święta za pasem, do tego zaczynamy masę przygotowań. Jak to może pomóc dziecku w stymulowaniu zmysłów?
Od pierwszych dni dziecka starajmy się rozwijać jego zainteresowanie, stosując proste ćwiczenia stymulujące zmysły.
Na każe ćwiczenie poświęćmy minutę, przez co cala sesja ćwiczeń potrwa dłużej, niż sześć minut. Całą serie powtarzaj trzy razy dziennie:)
Jak to pomaga dziecku w uczeniu się?
Dziecko uczy się dzięki pięciu zmysłom i dzięki ruchowi. Im bardziej stymulujemy każdy ze zmysłow, tym lepiej kształtują się drogi prowadzące do poszczególnych części mózgu. Najlepiej wykonywać ćwiczenia gdy dziecko jest odprężone.
Przykładowe ćwiczenia:
wzrok- pokazuj obrazki stymulujące wzrok: pawie oczko czy szachownicę
dotyk- minutka delikatnego dotykania skóry, dmuchanie delikatne brzuszka czy stóp dziecka
słuch- zabawa dzwoneczkiem lub grzechotką
węch- daj dziecku do powąchania przyjemnie pachnące przyprawy, perfumy lub zioła
smak- zanurz patyczek higieniczny w soku pomarańczowym lub w czymś, co bedzie miało przyjemny dla dziecka smak. Dotknij zwilżonym patyczkiem języczek dziecka.
ruch- kołysz dziecko
Rodzicu!
Zawsze mów dziecku, czego w danym momencie doświadcza, np. "To jest cynamon, to dźwięk dzwoneczka, itd"
Pamiętajmy również o zmianie kolejności ćwiczeń w kolejnych seriach :)
wtorek, 3 grudnia 2013
Pierwsze puzzle
Coraz bliżej święta a jeszcze bliżej mikołajki. Co kupić aby podobało się maluchowi, a jednocześnie rozwijało?
Bardzo polecam drewniane puzzle, dzięki którym dziecko będzie mieć świetną zabawę a jednocześnie będzie ćwiczyć paluszki.
Między 12 miesiącem a drugim rokiem życia dziecka nadchodzi moment, żeby wprowadzić pierwsze układanki. Pamiętaj rodzicu, żeby fragmenty były duże i kolorowe oraz żeby mogły być łatwo dopasowywane.
Na początek zacznijmy od dwóch lub trzech dużych elementów takich jak: koła, kwadraty lub trójkąty. Do elementów powinny być przytwierdzone uchwyty, za które można je łatwo chwycić.
Dla umysłu:
Układanki uczą dziecko podstaw logicznego myślenia a chwytanie uchwytów na elementach pozwala ćwiczyć skomplikowane ruchy palców, mające później pomóc w trzymaniu ołówka.
Rodzicu!
Jeśli początkowo dziecko ma problem z dopasowaniem odpowiedniego kształtu do otworu chwyć malucha za rączkę i naprowadź na odpowiedni otwór. Następnie pozwól dziecku samemu dopasować odpowiednio fragment układanki do otworu :)
niedziela, 1 grudnia 2013
Dzieci są mistrzami dorosłych.
Dorośli nie są ani uprawnieni, ani zdolni do tego by wychowując formować dziecko na swoje podobieństwo, gdyż sami są osobami o rysach destrukcyjnych.
To nie dziecko wymaga wychowania lecz dorosły... To nie dzieci uczą się od rodziców i nauczycieli, ale rodzice i nauczyciele od dzieci.
Maria Montessori mówiła że:
To nie dziecko wymaga wychowania lecz dorosły... To nie dzieci uczą się od rodziców i nauczycieli, ale rodzice i nauczyciele od dzieci.
Maria Montessori mówiła że:
" Dorośli nie są w stanie wychowywać dzieci w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ponieważ sami przesiąknięci są tendencjami destrukcyjnymi".
Dorośli ciągle trwają w niszczącym dążeniu do władzy oraz żyją w egoizmie, dlatego to my powinniśmy uczyć się od dzieci a nie one od nas.
piątek, 29 listopada 2013
Jeden dzień z życia bliźniaka..
Dzień dobry:)
Dziś cały dzień z małym poślizgiem, ale przecież czasem możemy pozwolić sobie na odrobinę lenistwa zwłaszcza w momencie gdy dzieci nam na to pozwalają:)
Czas ucieka mi aż za szybko. Małe wymagają ode mnie coraz więcej uwagi a do tego brzuszkowe problemy Marysi cały czas dają o sobie znać.
Pod wieczór czeka nas wizyta u ortopedy i sprawdzanie bioderek a na koniec o ile panny pójdą grzecznie spać (co im się ostatnio rzadko zdarza) poszukam ciekawych
zabawek drewnianych bo mikołajki za chwile :)
Miłego popołudnia!
Dziś cały dzień z małym poślizgiem, ale przecież czasem możemy pozwolić sobie na odrobinę lenistwa zwłaszcza w momencie gdy dzieci nam na to pozwalają:)
Czas ucieka mi aż za szybko. Małe wymagają ode mnie coraz więcej uwagi a do tego brzuszkowe problemy Marysi cały czas dają o sobie znać.
Pod wieczór czeka nas wizyta u ortopedy i sprawdzanie bioderek a na koniec o ile panny pójdą grzecznie spać (co im się ostatnio rzadko zdarza) poszukam ciekawych
zabawek drewnianych bo mikołajki za chwile :)
Miłego popołudnia!
środa, 27 listopada 2013
Zabawa z kolorami.
Większość z nas zna zapewne grę w kulki :) dawniej dzieci grały w grę która zaczyna się od wykopania dołka w ubitej ziemi, ew. od narysowania niewielkiego kółka kredą. Potem zawodnicy rzucają kolejno kulkami w ten dołek lub pole. Kto trafi - wygrywa kulkę, kto przy okazji zepchnie inne kulki - również i je wygrywa.
Ale czy wiecie ze takie szklane kuleczki mogą służyć dzieciom do nauki kolorów i przy okazji usprawniania paluszków?
Wystarczy kupić po kilka sztuk kuleczek z każdego koloru i kazać dzieciom włożyć odpowiedni kolor kuleczki do miseczki lub położyć na karteczkę w tym samym kolorze:)
Ćwiczenie które pozwala nam sięgać po kuleczkę ma na celu wypracowanie koordynacji ruchów paluszków. Dzięki temu nasze maluchy przygotowują się do poprawnego trzymania kredek ołówkowych a w późniejszym czasie ołówka.
Na koniec oczywiście polecam prawdziwa grę w kulki :)
wtorek, 26 listopada 2013
Mama bliźniaczek Wita !
Witajcie!
Jestem Natalia, mama dwóch panienek które odwróciły świat do góry nogami oraz które dają mamie kopa do zupełnie innego spojrzenia na świat :))
Wprowadzając nowe zabawy fundamentalne w życie moich córek chciałabym się z Wami tym podzielić i dać propozycje do zabaw z Waszymi maluchami.
Blog będzie własnie o zabawach i zabawkach, o zabawie językiem oraz o wychowaniu w wierze Marii Montessori!
Mam nadzieję, że zyskamy stałych czytelników i
zachęcimy innych do twórczego rozwijania wyobraźni i zdolności dzieci.
Tak więc... Do następnego ( już twórczego) posta :))
Jestem Natalia, mama dwóch panienek które odwróciły świat do góry nogami oraz które dają mamie kopa do zupełnie innego spojrzenia na świat :))
Wprowadzając nowe zabawy fundamentalne w życie moich córek chciałabym się z Wami tym podzielić i dać propozycje do zabaw z Waszymi maluchami.
Blog będzie własnie o zabawach i zabawkach, o zabawie językiem oraz o wychowaniu w wierze Marii Montessori!
Mam nadzieję, że zyskamy stałych czytelników i
zachęcimy innych do twórczego rozwijania wyobraźni i zdolności dzieci.
Tak więc... Do następnego ( już twórczego) posta :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)



